Posty

Rozdział 3

             Energicznym ruchem potarłam dłonie o delikatny materiał czerwonej sukienki, którą miałam na sobie. Nocny chłód dawał się mocno we znaki. Szliśmy zwartym szykiem w stronę cmentarza. Z całej tej piątki jedynie ja dygotałam z zimna. Emma wyglądała niczym porcelanowa lalka w słabym świetle księżyca, którego tarcza już prawie zniknęła z nieba. To była noc całkowitego zaćmienia księżyca. Za niecałe trzydzieści minut świat miał zostać spowity mrokiem.  - Wszystko dobrze Linds? - zapytała znienacka Abigail.  - Jasne. - przytaknęłam z uśmiechem w stronę ciemnowłosej.  - To nie czas na pogawędki drogie panie, mamy ważną misję do spełnienia.  - przerwała nam Emma.   - Misję? - spytałam zdezorientowana.  - Emma znów naczytała się jakiegoś badziewia w internecie o magicznych rytuałach i co roku próbuje coś osiągnąć. Chociaż wszyscy doskonale wiemy, że to tylko wymysły jakiegoś idioty. - wytłumaczyła mi Abigail zn...

Rozdział 2

          Nigdy nie byłam słaba. W momencie, w którym większość osób by się poddała, ja miałam w sobie siłę. Nie poddawałam się. Pomyślałam kiedyś, że tylko tak mogę uszczęśliwić mamę. To właśnie dla jej szczęścia znosiłam te wszystkie drwiny, żarty i całe to nieustanne upokarzanie. Dlatego zgodziłam się przyjść na imprezę do domu Emmy, żeby pokazać, że mnie nie złamią. Jeżeli w dodatku zakopiemy topór wojenny, będzie to po prostu dodatkowa korzyść.   Imprezy halloweenowe, bo wtedy właśnie Emma ma urodziny, mają do siebie to, iż ludzie oceniają nas na podstawie naszego przebrania. Ze względu na to, wiedziałam że nie mogłam ubrać byle czego. Moje przebranie musiało przyciągać uwagę, ale w ten dobry sposób. Stałam przed lustrem w sypialni, gdy usłyszałam dźwięk mojej komórki. Delikatne wibracje wyrwały mnie z zamyślenia. Wiadomość przysłała mi we własnej osobie Emma Young. Kiedy to zobaczyłam moje oczy automatycznie się rozszerzyły. Treść widoczna na mał...

Rozdział 1

                Ten dzień już od samego rana wyglądał jak każdy inny. Czwartkowy poranek, w którym nie działo się nic niezwykłego. Ubrałam ciemne jeansy i białą bluzkę na ramiączkach, a stopy wsunęłam w znoszone już adidasy. Zarzuciłam na siebie jeszcze czarny kardigan i byłam gotowa. Chwyciłam w dłoń ramię mojej sportowej torby, a następnie niemal wybiegłam z domu rzucając jeszcze rodzicielce słowa pożegnania. Mama zupełnie tak jak zawsze pomachała mi na do widzenia. Oczywiście z uśmiechem na ustach opuściłam budynek, w którym mieszkałam. Nigdy nie opowiedziałam mamie o tym co działo się w murach szkoły, do której uczęszczałam. Rzecz jasna Marie Donovan nie była złą matką, a wręcz przeciwnie. Uważałam, iż była niesamowitą kobietą oddaną rodzinie. Starała się jak tylko mogła, aby być moją przyjaciółką, a zarazem matką. Jednakże nie byłam w stanie opowiedzieć jej o tym co spotyka mnie w szkole. Dlatego dusiłam w sobie ten sekret i starałam się utr...