Rozdział 3
Energicznym ruchem potarłam dłonie o delikatny materiał czerwonej sukienki, którą miałam na sobie. Nocny chłód dawał się mocno we znaki. Szliśmy zwartym szykiem w stronę cmentarza. Z całej tej piątki jedynie ja dygotałam z zimna. Emma wyglądała niczym porcelanowa lalka w słabym świetle księżyca, którego tarcza już prawie zniknęła z nieba. To była noc całkowitego zaćmienia księżyca. Za niecałe trzydzieści minut świat miał zostać spowity mrokiem. - Wszystko dobrze Linds? - zapytała znienacka Abigail. - Jasne. - przytaknęłam z uśmiechem w stronę ciemnowłosej. - To nie czas na pogawędki drogie panie, mamy ważną misję do spełnienia. - przerwała nam Emma. - Misję? - spytałam zdezorientowana. - Emma znów naczytała się jakiegoś badziewia w internecie o magicznych rytuałach i co roku próbuje coś osiągnąć. Chociaż wszyscy doskonale wiemy, że to tylko wymysły jakiegoś idioty. - wytłumaczyła mi Abigail zn...